Niekryty Krytyk - niezależny kandydat na Ministra Edukacji Narodowej* wydaje nową książkę. I nie będzie to elementarz

www.facebook.com/Niekryty-Krytyk
Niekryty Krytyk Maciej Frączyk – niezależny, odważny, ironiczny, kreatywny. Nauczyciel angielskiego, copywriter, autor książek satyrycznych, felietonów, programów radiowych i gwiazda Internetu. Ma na koncie miliony… odsłon na YouTube i apetyt na więcej. Jego filmy odtworzono prawie 200 milionów razy, książki sprzedały się w łącznym nakładzie ponad 100 tysięcy. Nie do końca typowy pracoholik, bo szczerze lubi swoją pracę i własny biznes. Prawdziwy american dream nad Wisłą.

M.M. Galik: Pracujesz w kulturze masowej, jesteś kaowcem, wychowujesz młodzież. To duże rzeczy, to poważna misja. Czy z rodzimego podwórka masz może swojego guru, mentora który prowadzi cię niczym gwiazda polarna pijanych marynarzy? Tylko proszę wymień kogoś znanego, a nie Grotowskiego na litość boską, bo to zawsze wywołuje zamieszanie. Może być np. Wojewódzki, on się zawsze dobrze sprzedaje. A poza tym czy chcemy, czy nie chcemy ten cholerny, leśny dziadek przejdzie do historii polskiej telewizji. Na szczęście tylko polskiej… , to mały kraj, zaściankowy ciemnogród, republika bananowa, tylko klimat gorszy. Więc tak naprawdę, zupełnie nie mamy powodu do zazdrości.

Niekryty Krytyk Maciej Frączyk: Jeśli chodzi o Kubę, rzeczywiście za młodu bardzo go szanowałem, bo potrafił powiedzieć, co myśli i robił to w wyrazisty, nietuzinkowy jak na tamte czasy sposób. Ostatnio jego akcje w moich oczach znacznie spadły, bo najpierw lał miód w słuchawkę, żeby usiąść na jego słynnej kanapie, a potem po mnie pocisnął, bo tak akurat pasowało do programu. Wiem, że telewizja to świat zakłamania i dwulicowości, ale akurat po Kubie bym się tego nie spodziewał. Podwórkowe zachowanie nie przystoi starszym dżentelmenom. Jeśli chodzi o mentorów, na pewno wymieniłbym amerykańskich stand-up'erów – Carlina, Hicksa, Izzarda, Louisa CK, Pryora.

M.M. Galik: Ok., zostawmy starszyznę, wróćmy do Ciebie. Co nowego szykujesz, kolejny odcinek show, jakiś nowy projekt ?

Niekryty Krytyk Maciej Frączyk: Przez ostatnich kilka miesięcy pracowałem nad nową książką – Osobistym (i osobliwym) Niepamiętnikiem Niekrytego Krytyka. Będzie to skrzyżowanie „interaktywne”’ książki ze stand-up'owym tekstem w stylu George’a Carlina właśnie. Zresztą, pracuję nad tym projektem z polskim wydawcą książek Carlina, więc wszystkie puzzle tej układanki są na właściwym miejscu. Myślę, że jeśli ktoś ma otwarty umysł, lubi czarny humor i zgadza się, że żartować można – ba, powinno się – ze wszystkiego, będzie zadowolony z tej pozycji. Szczególnie, że dzięki niej zachowasz stałą wagę bez stosowania żadnej diety, stworzysz własnego boga i odegrasz się na sąsiedzie, który nie umie parkować. Więcej na razie nie zdradzę! Premierę planujemy na początek listopada także już niedługo będę mógł pokazać efekty bezsennych nocy. Po tym, w jaki sposób czytelnicy przyjęli moje poprzednie książki, a także felietony dla CKM-u, jestem spokojny.

M.M. Galik: Lubię czarny humor, nawet bardzo, więc chętnie sięgnę. Ale wszyscy narzekają, że Polacy mało czytają. Czy jako osoba niezwykle kreatywna masz jakiś pomysł na zwiększenie czytelnictwa w Polsce? Np. żeby zamiast ulotek z Lidla ludzie czytali więcej książek i to niekoniecznie tylko Greya, książki kucharskie czy fantasy. Żeby nie było: gotowanie i fantasy jest bardzo ok., tylko po co się tak ograniczać?

Niekryty Krytyk Maciej Frączyk: Problem niskiego czytelnictwa jest dość głęboki i bo zaczyna się już w szkole. To tam zmusza – podkreślam, zmusza – się młodych ludzi do czytania niejednokrotnie bardzo nieprzystępnych tekstów i w ten sposób buduje się uprzedzenie do tej formy komunikacji. Podejrzewam, że gdybyś przez parę lat musiała oglądać filmy, które są równie ambitne, co ciężkie w odbiorze, miałabyś problem z przekonaniem się do obejrzenia czegokolwiek z własnej woli. Inna kwestia jest taka, że czytanie książek wymaga znacznie większego zaangażowania, niż na przykład kino, nie mówiąc już o czytaniu postów na fejsie czy demotywatorów. Czasy Internetu zupełnie nie sprzyjają czytelnictwu, ale z tym chyba nie da się walczyć. Można jedynie próbować pisać tak, żeby być konkurencyjnym dla tych łatwiejszych form komunikacji i taki właśnie jest mój cel. Nie uwierzysz, ile osób pisze do mnie z informacją, że moja książka była pierwszą, po jaką sięgnęli z własnej woli – i, ku własnemu zdziwieniu stwierdzają, że świetnie się bawili. Młody człowiek w XXI wieku wydaje swoje pieniądze na KSIĄŻKĘ i jest zadowolony – to równie rzadki, co piękny widok, nie?

M.M. Galik: Przyznaję, piękny. I wzruszający. Zwłaszcza, że nie była to dziwna książka –bestseller „Zniszcz ten dziennik” czy popularny porno-harlekin. W tej sytuacji uważam, że powinieneś zostać ministrem edukacji. Przydałoby się trochę normalności w szkole. Dobra, (panie psorze), to co z tą maturą? Jeden strzał czy jeden z trzech na maturze ustnej z polskiego?

Niekryty Krytyk Maciej Frączyk: Uważam, że problem jest znacznie szerszy. Według mnie dzieci już w wieku 7-8 lat wykazują pewne predyspozycje i to wtedy powinien rozpoczynać się proces ich ukierunkowywania. Jeśli ktoś ma 13 lat i ewidentne problemy z przedmiotami ścisłymi, ale jest za to najlepszym piłkarzem w klasie – powinien grać w piłkę. Masz uzdolnienia muzyczne? Proszę bardzo, potrójna dawka muzyki dla Ciebie w zamian za przedmiot, który totalnie ci nie wychodzi. Oczywiście, powinniśmy znać podstawy z różnych dziedzin – ale powiedz mi, czy uważasz, że Messiemu w tym momencie jego życia jest potrzebna wiedza z zakresu stolic świata? Odwiedzi je na turniejach, to się nauczy :) Ze swojego przykładu wiem, że gdybym w liceum zamiast wszystkich lekcji matematyki, fizyki i chemii miał więcej polskiego, czy generalnie zajęć z pisania i rozwijania kreatywności, znacznie szybciej udałoby mi się cokolwiek osiągnąć. A tak było poniżenie przed tablicą, frustracja i osłabianie pewności siebie. Wiem, że to system, który byłby ekstremalnie trudny do wprowadzenia i bardzo kosztowny, ale według mnie właśnie tak to powinno wyglądać. Teoretycznie taką dodatkową motywację „pod specjalizację” mogliby stosować rodzice, ale wiadomo, jak to jest w rzeczywistości.

M.M. Galik: Niedawno przez media przetoczyła się dyskusja o tzw. hejcie. Jak odróżnić hejt od zdrowej krytyki? Bo chyba wielu ludziom już się to miesza. Na przykład Ty jako Krytyk, na dodatek samodzielny i przez nikogo niekryty mógłbyś dla niektórych być zwykłym hejterem. Czy satyryk lub krytyk to hejter z automatu? O co chodzi z tym hejtem?

Niekryty Krytyk Maciej Frączyk: Oczywiście nie można porównywać satyryka do hejtera, to są dwa różne światy. Jeśli komediant jest ostry w poglądach lub używa mocnego języka, robi to w jednym celu – rozrywkowym. Hejter natomiast dąży – w moim mniemaniu – do wyrządzenia komuś mniejszej lub większej krzywdy i osiągnięcia poczucia satysfakcji kiedy to się uda. Anonimowość i poczucie bezkarności bardzo w tym pomaga. Ciekawym porównaniem jest typowy kierowca, który klnie na innego przez zamkniętą szybę bo ten zajechał mu lekko drogę. Rzadko widzi się tych ludzi wrzeszczących „Ty ch*ju złamany, k*rwo niemyta!”, kiedy ktoś ich lekko szturchnie w windzie, prawda? Moje podejście do hejterów było zawsze takie samo – kiedy czytam typowo żółciowy tekst, myślę sobie: Może ten koleś ma ciężko w życiu, może nie potrafi w żaden inny sposób wyładować swoich frustracji, może ten komentarz jakoś mu pomoże? Jeśli dla kogoś nazwanie mnie ch*jem jest jasnym punktem w ciągu dnia, proszę bardzo – mi to nie przeszkadza. Ja jestem gościem po trzydziestce, od sześciu lat robię filmy na YouTubie, naprawdę usłyszałem już wszystkie możliwe konfiguracje zarówno pozytywnych, jak i negatywnych komentarzy. Zresztą, nigdy jakoś specjalnie ich nie śledziłem, w momencie wrzucenia materiału czy skończenia książki przechodziłem do następnego zadania i tyle.

M.M. Galik: Przy okazji hejtu nasuwają się na myśl ulubione wulgaryzmy. Coraz więcej i częściej przeklinamy. Dorośli, dzieci, w szkołach, domach, na ulicach, na smutno i na wesoło, poważnie i ironicznie. Skąd to się bierze? I dokąd zmierza? Bo jeśli będziemy wszyscy non stop przeklinać, wtedy stanie się to normą i nici z przeklinania. Życie stanie się nieznośne. Jak kląć, żeby nie przegiąć? Masz na to jakiś sposób?

Niekryty Krytyk Maciej Frączyk: Poświęciłem temu tematowi rozdział w nowej książce – a dokładnie rzecz ujmując niezwykłej ilości zastosowań słowa „ch*j” w różnych kombinacjach. Wychodzi na to, że korzystając jedynie z określeń z tym właśnie wulgaryzmem można powiedzieć naprawdę sporo! Przekleństwa to słowa jak każde inne i przypisana im aura zakazanego jabłka jedynie nakręca temat, co nie zmienia faktu, że widok klnących jak Popek dwunastolatek wprowadza w raczej smutną zadumę. Z mojego punktu widzenia w pracy satyryka czy pisarza wulgaryzmy to narzędzia, którymi jednak trzeba umieć się posługiwać. Nadużywane tracą moc i powszednieją, a przecież chodzi o coś zupełnie przeciwnego, do k*rwy nędzy !

M.M. Galik: Bycie satyrykiem, zwłaszcza w Polsce to często ciężki dramat i to na dodatek niskobudżetowy. Przynajmniej w moim wydaniu (mój antyromantyczny, awanturniczy e-book „Olo” dostępny w necie, jakby coś). Może Ty masz inaczej, może jesteś tym jasnym punktem w naszej szarej rzeczywistości. Jak to jest być satyrykiem, szczególnie tu i teraz?

Niekryty Krytyk Maciej Frączyk:Moja filozofia w tej kwestii jest prosta. Zawsze, kiedy miałem na coś narzekać, robiłem coś, żeby nie musieć na to narzekać. Od kilku lat utrzymuję się z szeroko rozumianej pracy „piszącego satyryka”, mam wielu fanów i gdybym miał robić w życiu coś innego, byłaby to muzyka – co swoją drogą już niedługo może zacząć się spełniać. Przez długi czas musiałem pracować na swoją pasję, teraz jest odwrotnie, więc nie mam zamiaru narzekać jak to u nas jest ciężko. Jak nie wiesz, co chcesz w życiu robić albo nie potrafisz się za to zabrać, wszędzie ci będzie ciężko i źle. To nie jest kwestia miejsca i czasu, w którym się znajdujesz.

M.M. Galik: Obyś był inspiracją dla młodzieży, która szykuje się do emigracji. A propos jak trafić do młodej publiczności? Czy trzeba oglądać Disney Channel od rana do wieczora, na przemian z Dlaczego Ja, Warsaw Shore, Pamiętniki z Wakacji, zryć beret, a potem jakoś już idzie? Czy odwrotnie, naoglądać się tego do bólu, zapłakać, upić, a potem robić coś na odwrót? Na przykład krytycznie, to znaczy hejtersko.

Niekryty Krytyk Maciej Frączyk: Od 18 roku życia byłem opiekunem kolonijnym, później przez parę lat uczyłem angielskiego – do czego powoli wracam, bo zaczęło mi brakować takiego bezpośredniego kontaktu z młodzieżą – i generalnie zawsze świetnie się z tymi grupami wiekowymi dogadywałem. Czasem żartuję, że fizycznie czuję się na 45, psychicznie na 15, dlatego średnia wychodzi 30 i wszystko się zgadza ;) Myślę, że młodzi ludzie bardzo szybko wyczuwają nienaturalność i nie lubią być traktowani z góry – jeśli potraktujesz ich jak równych sobie, nie będzie między wami zgrzytów.

M.M. Galik: Każdy chciałby mieć takiego belfra w budzie. Czyli minister edukacji – pasuje prawie jak ulał. Miałabym tylko małą wątpliwość, jak decydenci potraktowaliby Twój czarny jak smoła humor…

Niekryty Krytyk Maciej Frączyk: To prawda, bardzo się z moimi uczniami lubiliśmy. A do polityki mnie nie pchaj, jednak zostanę przy swojej pustej kartce.

* kandydat młodzieży szkolnej oraz autorki.
Trwa ładowanie komentarzy...